Lily POV :
7:00. Jak zawsze w zwyczaju miał mój budzik, zaczął dzwonić. Zwlekłam się leniwie z mojego łóżka i powędrowałam do łazienki w celu przygotowania się do rozmowy o pracę. Tak to dziś dowiem się czy będę pracować jako asystentka dla Pana Styles'a. Jest to 40 letni mężczyzna nic o nim więcej nie wiem. Trudno.
Ubrana w czarną spódniczkę i kremową koszulę powędrowałam do kuchni i przygotowałam sobie kanapki. Miałam mało czasu bo w biurze miałam stawić się o godzinie 8:30, a dochodziła już 8:00.
8:10
Pospiesznie zjadłam kanapki po czym ubrałam kurtkę i opuściłam mieszkanie.
Strasznie się denerwowałam. Znalazłam to ogłoszenie w internecie i boję się, że źle wypadne. Będzie to moja trzecia rozmowa o pracę i mam nadzieje że chociaż może tę dostanę.
Pojechałam pod wielki biały budynek zrobiony nowocześnie i patrzyłam. Piękna budowla. Firma Pana Styles'a.
8:30
Równo o 8:30 weszłam do gabinetu Pana Styles'a. Przed oknem stał o wiele młodszy mężczyzna niż było napisane w ogłoszeniu. Cholera już na pewno nie dostanę tej pracy. Podeszłam do drewnianego biurka a mężczyzna odwrócił się szybko.
-Lily Brooks prawda?-zapytał.
-Tak.Ymm...Dzień dobry. Miło mi.
- Kurwa nie bądź taka oficjalna-warknął.
-Umm prze...przepraszam ja po prostu...
- Jestem Harry a to firma mojego ojca, kazał mi cię tu przyjąć bo jest gdzieś tam i nie może - oznajmił.
- Och no dobrze. To może kiedy indziej?
- Miałem przyjąć cię jeśli będziesz odpowiednia więc od dzisiaj to twoja nowa praca - oznajmił szybko i wyszedł.
To będzie trudniejsze niż myślałam...
Następny rozdział ----------> 2 kom.